Serwis informacyjny o Obchodach Millenium śmierci św. Brunona

Serwis informacyjny o Obchodach Millenium śmierci św. Brunona

Opis męczeństwa w "Żywocie św. Romualda" PDF Drukuj
Śmierć męczeńska
Wpisany przez Ks. Mirosław Baranowski   
Spis treści
Opis męczeństwa w "Żywocie św. Romualda"
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6
Wszystkie strony

Fragment żywotu św. Romualda
wg. Piotra Damianiego

Święty Romuald
Św. Romuald był znanym reformatorem zakonu benedyktynów i twórcą ascetycznych eremów. W ciągu swojego długiego życia założył wiele klasztorów i wychował dużą liczbę uczniów dając im surowszą, przez siebie praktykowaną regułę i nazwę Kamedułów.  Jednym z jego uczniów był św. Bruno Bonifacy. Około roku 1040 wybitny teolog, pisarz i eremita  Piotr Damiani napisał "Żywot  św. Romualda" .  Jeden z  rozdziałów poświęcony jest św. Brunonowi Bonifacemu  i jego męczeńskiej śmierci.
(Tekst polski - przekład  Andrzej Obrębski)

     Romuald przeto wraz ze wspomnianym Tammusem [1] i z bardzo sławnym mężem Bonifacym, którym jako swoim najszczęśliwszym męczennikiem szczyci się  kościół, oraz innymi nawróconymi Teutonami przybył z Tivoli do położonego na górze Cassino klasztoru świętego Benedykta. Tam ciężko zachorował, ale szybko wyzdrowiał dzięki boskiemu miłosierdziu. Miał zaś od syna  Bolesława , króla słowiańskiego [2] , gdy uczynił go mnichem, dość znamienitego konia. Tego mąż święty z gorliwego dążenia do pokory zamienił i jako godny pochwały handlowiec wziął w ramach zyskownej wymiany osła. Z powodu niezmiernej tęsknoty za naszym Odkupicielem , który dosiadał grzbietu oślicy, mąż czcigodny chętniej jeździł na tym właśnie zwierzęciu.
     Tak więc ze wszystkimi wymienionymi wyżej Romuald wrócił do Pereum, gdzie dawniej mieszkał. Tam wreszcie zebrawszy tych i wielu innych braci oraz rozmieściwszy ich w pojedynczych celach podtrzymywał w sobie i w innych surowość dzięki tak wielkiej żarliwości w prowadzeniu pustelniczego trybu życia, iż bytowanie ich zadziwiało tych wszystkich, do których tylko wieść o nich mogła dotrzeć. Któż bowiem nie osłupiałby ze zdumienia, któż nie mówiłby o palcu Bożym, gdyby widział wcześniej ludzi odzianych w jedwabie, w szaty różnorako ozdobione złotem, ciasno otoczonych licznym orszakiem sług, nawykłych do nadmiaru wszelkich przyjemności, a obecnie rozpoznawałby ich jako zadowalających się jedną opończą, w ograniczonej przestrzeni, bosych, niewypielęgnowanych, wyniszczonych tak ogromną wstrzemięźliwością. Wszystko robili ręcznie. Jedni mianowicie łyżki, inni przędli, a jeszcze inni pletli sieci.


 
 
Joomla 1.5 Templates by Joomlashack